wtorek, 21 kwietnia 2015

#7happydays

Wiecie co wnosi spokój w nasze życie? Robienie tego, na co ma się ochotę. Mimo ryzyka, które czasem z tego wynika.
Jasne, są obowiązki, ale nie róbmy ich z czasownikiem muszę, tylko chcę. A jeśli teraz nie chcę, to przekładam na inną chwilę.

Istnieje coś takiego jak #100happydays. U mnie to 7 dni. Zaczęłam w sobotę. Przez tydzień robię to, na co mam ochotę. I od soboty ani razu nie odczulam stresu ani niepokoju, czy napięcia. A teraz mamy go tak dużo dookoła...
Zostały mi jeszcze 4 dni! Zobaczymy, jakie zachcianki wpadną mi do głowy :)
Może opowiem, co już za mną: weekend z rodzicami, pełen śmiechu i ciepła, niedzielna kawa przy Rynku, poniedziałkowy zakup butów, słuchanie muzyki, wtorkowy spacer, obiad z przyjaciółkami i mnóstwo radości, zakupy wyjazdowe do Berlina*.... A wszystko ze spokojem ducha i uśmiechem. Nie wiele trzeba, wystarczy spełniać swoje zwyczajne codziennie zachcianki.
Spróbujcie, naprawdę. Polecam :)

* jadę w sobotę do Berlina aaaa! Opisy z podróży będą tak obfite, że aż ich lektura Was na pewno zanudzi :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz