Tak, dawno mnie tu nie było. Przepraszam. Nie miałam dostępu do żadnej większej klawiatury, żeby napisać Wam kilka słów. Ale jestem. Jestem i wyrażam siebie. I będę :) Mówiłam, że z uśmiechem, tak? No tak. Ale nie zawsze umiem go wywołać...
Jest i Berlin. Jest i moja miłość do Niemiec.
Są niezrealizowane marzenia, tęsknota. Jest plucie sobie w twarz.
Jest łza w oku patrząca na lepszą rzeczywistość i tysiące planów.
I jest tam moja niemiecka przyjaciółka, której bardzo mi brakuje.
Jest tam świat, którego pragnę, który rozwiąże moje problemy.... yhm tak... czyli taki nieosiągalny.
| Brama Brandenburska (Brandenburger Tor) / Berlin 04.2015 |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz